Na
terenie gminy Michałowice działa kilka firm prywatnych, które mają
swoje szambiarki i wywożą ścieki z terenu gminy. Wszystkie one mają
ustaloną zbliżoną kwotę wywozu ścieków za m3. W ostatnim czasie wójt
kupił najpierw jeden, a potem dokupił drugi szambowóz. Jak informuje
nasz informator wójt wymusza na nowych mieszkańcach gminy podpisywanie
umów na wywóz ścieków. Skutkuje to tym, że gmina ich obsługuje. Stanowi
to naruszenie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Nieoficjalnie: od czerwca dołączą do tego ceny dumpingowe.
PRAKTYKI MONOPOLISTYCZNE WÓJTA?
Mieszkaniec
ma ustawowe prawo do wyboru dowolnej firmy asenizacyjnej, posiadającej
ważne zezwolenie na terenie gminy. Gmina nie może zmuszać nikogo do
podpisywania umów wyłącznie ze spółką gminną. Działanie wójta polegające
na wmawianiu nowym mieszkańcom obowiązku podpisania umowy z gminą
stanowi ograniczenie wolności wyboru konsumenta. Zgodnie z ustawą o
utrzymaniu czystości i porządku w gminach, właściciel nieruchomości ma
obowiązek posiadać umowę i dowody opłat, ale z dowolnym, legalnie
działającym podmiotem. Informator uzupełnia, że od 1 czerwca gmina
zaniży ceny za wywóz nieczystości swoimi szambiarkami. Cena spadnie
względem firm prywatnych o 70zł za każde 10m3 ścieków. Efekt tego
działania będzie jeden: firmy asenizacyjne świadczące usługi na terenie
gminy Michałowice, które jako jedyne robiły w niej porządek - upadną.
Pierwsza
informacja wypłynęła od innego, nazwijmy je drugiego źródła ok. 3
miesiące temu. Mówiła, że wójt będzie zaniżał ceny, żeby mieć większy
obrót. Kolejna informacja wypłynęła dzisiaj od trzeciego źródła. Mówią
też o tym sami mieszkańcy w rozmowach prywatnych. Naszego informatora
poinformował właśnie jeden z nich, do którego dotarła informacja, że „Gajoch robi porządek z firmami asenizacyjnymi na swoim terenie i będzie sam ogarniać mieszkańców”.
-
Skoro wójt obniża cenę 70zł za 10m3 to skąd bierze pieniądze na paliwo,
na eksploatację pojazdów, na wypłatę dla pracowników oraz na koszty
zrzutu ścieków? Czyżby braki były uzupełniane z pieniędzy podatników? Bo
w obecnej sytuacji na to wygląda. Jak wylicza nam średni koszt wywozu
ścieków to 350zl od 10m3.
-
Zlewnia pobiera ok. 150zł brutto. Do tego trzeba doliczyć dojazd do
klienta przy założeniu że auto średnio spala 42-45 litrów ropy na 100km.
I to ma każda firma. Do tego eksploatacja pojazdu, naprawy itp. To co
zostaje przedsiębiorcy? Wliczając w to VAT, podatki, księgową, ZUS? A
Gajoch chce zejść do 280zł? Wójt chce konkurować z prywatnymi firmami ?
Przecież to jest śmiech na sali....
Gmina
(lub jej spółka komunalna) nie może drastycznie zaniżać cen poniżej
kosztów rynkowych, wykorzystując do tego publiczne pieniądze, dotacje
czy zakupiony z budżetu sprzęt w celu wykoszenia prywatnej konkurencji.
Jest to czyn nieuczciwej konkurencji (art. 15 ustawy o zwalczaniu
nieuczciwej konkurencji) oraz potencjalne nadużycie pozycji dominującej
na rynku. Jeśli wóz asenizacyjny gminy realizuje usługi po cenie rażąco
niskiej, gmina prawdopodobnie dopłaca do każdego wywozu z podatków
mieszkańców, co generuje stratę w spółce i stanowi niegospodarność.
Stanowi też jednocześnie naruszenie dyscypliny finansów publicznych.
MY MOŻEMY ZRZUCAĆ ŚCIEKI – WY JUŻ NIE…
Jak
wynika z naszych informacji jedna z firm która ubiegała się o
pozwolenie na zrzut ścieków w zlewni w miejscowości Książniczki
otrzymała odmowę. Nasz informator ma na to dokument w postaci wiadomości
e-mail. Z wiadomości wynika jednoznacznie że firma X nie otrzyma zgody,
ponieważ zlewnia – jak mówi nasz informator - nie wyrabia. Nie ma na
tyle przepustowości aby obsłużyć dodatkowy samochód. Gmina Michałowice
posiadała wtedy jedno auto do wywozu ścieków. W niedługim czasie gmina
zakupiła drugie auto, i – jak widać - z przepustowością zlewni nie ma
żadnego problemu, zaś ścieki spływają jak spływały. Decyzję tą podjął –
jak wiemy nieoficjalnie wspierany przez wójta prezes wodociągów pan
Artur Gołda. Z redakcyjnego obowiązku musimy przypomnieć naszym
czytelnikom, że osoba ta opuściła Lisieckie wodociągu w niesławie i z
zarzutami.
NOWY PREZES – STARE ZARZUTY
Sprawa
byłego prezesa spółki komunalnej Likom Sp. z o.o., Artura Gołdy, jest
przedmiotem postępowań prokuratorskich, które zostały wszczęte po
kompleksowej kontroli Najwyższej Izby Kontroli (NIK). Izba skierowała do
prokuratury pięć zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa.
Prokuratura Rejonowa Kraków-Prądnik Biały bada sprawę pod kątem
następujących nieprawidłowości i podejrzeń:
1. Poświadczenie nieprawdy: Dotyczy podejrzenia wpisywania nieprawdziwych informacji do oficjalnych dokumentów spółki.
2.
Przedstawianie fałszywych danych: Zarzuty wiążą się z przekazywaniem
zafałszowanych wskaźników lub informacji finansowo-ustrojowych.
3.
Nierzetelne i niegospodarne zarządzanie mieniem publicznym: Śledczy
sprawdzają uchybienia przy realizacji umów dzierżawy terenów (m.in. nad
Zalewem Kryspinów). Kontrola wykazała brak waloryzacji rocznych czynszów
dzierżawnych oraz niewystawienie faktury VAT za czynsz w ramach jednej z
umów.
4.
Zawyżanie wynagrodzenia: Śledztwo obejmuje także kwestie finansowe
związane bezpośrednio z mechanizmem ustalania pensji i wypłat dla byłego
prezesa.
5.
Brak sprawozdawczości i naruszenia w zamówieniach publicznych: Wskazano
na nieprawidłowości w procedurach zakupowych oraz brak wymaganych
prawem sprawozdań z zamówień.
SUPLEMENT
A
właśnie – podsumowuje nasz rozmówca. - Niech Gajoch obniży ceny
rygorystycznie tak jak planuje. I bum - nagle zepsują się im auta, lub
jedno, i klienci zaczną dzwonić do firm prywatnych które kiedyś
obsługiwały gminę. Wówczas niech ludzie szykują się z ogromnym wzrostem
cen za tzw. "awaryjna sytuację” bo w gminie się zepsuło auto. Należy tez
liczyć się z ogólnym brakiem obsługi firm zewnętrznych, które
dotychczas pracują na terenie gminy. Firma ma prawo odmówić, a skoro
wójt ma takie zniżki i chce zjeść cały rynek w gminie to niech zapewni
również pompowanie ścieków w sytuacjach awaryjnych. Licząc liczbę domów w
gminie Michałowice, które nie posiadają kanalizacji, mnożąc to „razy 2
pojazdy z gminy”. Połowa z nich pompuje ścieki raz w miesiącu lub
częściej. Gdy będą mieć awarie domy i gmina zostaną z ręką w nocniku.
Obecnie firmy starają się odbierać ścieki na bieżąco od swoich klientów,
jednak gdy wszyscy przejdą na gminę sytuacja może się drastycznie
zmienić. Firmy odwrócą się od klientów.
O sprawę zapytamy wojewodę, UOKiK i Regionalną Izbę Obrachunkową. Jak tylko dostaniemy odpowiedź napiszemy o tym.

0 Komentarze