Trzecia przegrana gminy Michałowice w sądzie WSA! Czy w wodociągach pracują kolesie?

 21 maja br. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie orzekł, że Prezes Wodociągów Michałowice Sp. z o.o. dopuścił się bezczynności, nie udzielając odpowiedzi na wniosek złożony 9 listopada 2025r. dotyczący przekazania kopii umowy (lub umów) zawartej między gminną spółką a kancelarią prawną zapewniającą jej obsługę prawną. Prezes nie udzielił jednak żądanej informacji i oświadczył, że z umową mogę zapoznać się wyłącznie w wyznaczonym terminie, po wcześniejszym zaanonsowaniu swojej wizyty. Ta decyzja została zaskarżona do WSA z uwagi na fakt że ustawa o dostępie do informacji publicznej jednoznacznie stanowi, że informacja ma być przekazana w formie wskazanej przez wnioskodawcę, chyba że istnieją ku temu przeszkody techniczne. Sąd zgodził się z interpretacja mieszkanki, że doszło do złamania prawa. Postanowił, że michałowickie wodociągi - reprezentowane przez pana prezesa Artura Gołdę - mają wydać akt lub udzielić odpowiedzi zgodnie z przepisami.

 

Wyrok sądu WSA. źródło: "Michałowice pod Lupą".

Jak wynika z dzisiejszej publikacji na stronie "Michałowice pod Lupą" prezes wielokrotnie pozostawał bezczynny lub nie udzielał informacji, o które wnioskowano, zasłaniając się tajnością informacji, bezpieczeństwem ludności i tajemnicą przedsiębiorstwa. Nie chciano odpowiedzieć na pytania dotyczące zakupu sprzętu takiego jak koparki, agregaty prądotwórcze, pługi czy wozy asenizacyjne. "Kierując wniosek o takiej treści, chciałam nie tylko wiedzieć, jakie środki i na co wydajemy, ale przede wszystkim dowiedzieć się, jak jesteśmy przygotowani na sytuacje kryzysowe związane z ewentualnym konfliktem zbrojnym lub klęską żywiołową". Prezes zasłonił się tajemnicą przedsiębiorstwa również w odpowiedzi na pytania dotyczące kosztów i przychodów związanych z funkcjonowaniem wozu asenizacyjnego. Ten wniosek wynikał z potrzeby sprawdzenia, czy przedsięwzięcie to bilansuje się ekonomicznie oraz z czego mogą wynikać tak niskie stawki za wywóz nieczystości przez naszą gminną spółkę (o sprawie pisaliśmy tutaj). Wnioskodawcy odmówiono również odpowiedzi na pytanie, jakie środki przekazali mieszkańcy gminy aportem do spółki gminnej. Ten wniosek miał na celu ustalenie, w jakim stopniu mieszkańcy, dofinansowują działalność spółki. 

Środki przekazane aportem do spółki gminnej (np. spółki komunalnej lub SIM) oznaczają, że gmina przekazała majątek (np. działkę, budynek, sprzęt lub gotówkę) zamiast pieniędzy. W zamian za ten majątek gmina objęła nowe udziały w spółce

źródło: poradnik przedsiębiorcy.

Jak informuje profil odmówiono także przesłania kopii umów o pracę lub umów zlecenia – oczywiście po wcześniejszej anonimizacji danych wrażliwych osób zatrudnionych przez spółkę. Jak precyzuje ta informacja miała służyć weryfikacji krążących wśród mieszkańców pogłosek, że w spółce zatrudniani są „znajomi królika” za całkiem pokaźne wynagrodzenia. >>W odpowiedziach na moje wnioski otrzymywałam natomiast stwierdzenia, że „realizuję indywidualny interes”, „nadużywam prawa do informacji publicznej”, a ostatnio nawet, że „próbuję wyłudzić dokumenty przedsiębiorstwa”<<. 

Nie można się dziwić tym pytaniom mieszkanki skoro NIK skierował do prokuratury pięć zarzutów do obecnego prezesa wodociągów dotyczących okresu kiedy był prezesem analogicznej spółki w gminie Liszki. O sprawie pisaliśmy m.in. tutaj

Prześlij komentarz

0 Komentarze